Posty

Wyświetlanie postów z 2014

Przeprowadzka

Obraz
Aaaargh, wygrzebałam się z otchłani i jest notka! Przeprowadziliśmy się! Przenieśliśmy się w okolice Monachium. Ja mam nową pracę, a Gibson nowego kumpla i nowy plan treningowy. Na początek prywaciarsko napiszę, że nie przypuszczałam, że w tyłku jest tyle mięśni! Znaczy wiedziałam, że są trzy, ale nie podejrzewałam, że mogą tak boleć (ale to moja wina, trzeba było robić postoje częściej)! Z Zadupia do Monachium googlemaps wywróżyło mi 7 godzin, ze względu na kiepskie warunki drogowe, pogubienie się w Pradze i to, że jechaliśmy Pandą trasa zajęła nam 10 godzin.

Stajnie, maneż i hala :D
Nasze aktualne miejsce bytowania to Centrum Rehabilitacji Koni i Psów :D. Praca życia, nie powiem, negocjacje trwały miesiąc i przez ostatnie 2 tygodnie uważam, że jest świetnie. Więcej koni niż psów, ale uwielbiam świadomość, że kiedy przyjdzie paskudna zima i ciemno będzie się robić już po obiedzie do treningów z Gadzinem mam ogrzewaną (!) pełnowymiarową halę.

Niedługo zaczniemy zwiedzać okolicy, na ra…

Psijacielu drogi - czyli dlaczego jeżdżę Pandą, a dobrze, że nie rowerem :)

Obraz
Notka napisana na potrzeby zapoczątkowanego przez Niuchacza i Białego Jacka cyklu Psijacielu drogi. Działanie ma na celu uświadomienie jak wiele kosztuje nas to, co bezcenne - psia przyjaźń. Na stronie akcji będzie uzupełniana lista blogów biorących udział.

O AKCJI

Naszym celem jest uświadomienie ludziom, że każdy pies to wydatek finansowy. Jako blogerzy często mówimy o naszym życiu z psem, przedstawiamy wspólne wyjazdy czy zdjęcia zadowolonego czworonoga. To sprawia, że wiele osób decyduje się na posiadanie psa w ogóle, a czasem na psa konkretnej rasy. Uważamy, że należy zwracać uwagę na fakt, iż pies to regularne wydatki: na jego żywienie, profilaktykę weterynaryjną, zaspokojenie potrzeb takich jak zabawa, spacer, socjalizacja czy wychowanie. Niejednokrotnie to również niespodziewane wydatki na leczenie. Bezpieczne i niosące satysfakcję uprawianie psich sportów – tak teraz modne – wymaga poświęcania funduszy na seminaria, kursy, zawody, akcesoria oraz właściwe przygotowanie fizyczne …

Showtime! Rybnik 05.10.2014

Obraz
Po miesiącach przerwy od wystaw, gibsonowego biegania po krzaczorach i błotach, w związku z planowanym wyjazdem za granicę, stwierdziłam, że wypadałoby wreszcie ruszyć się na jakiś show. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Zapisałam Gibsona na KWPR w Rybniku - niedaleko, a ja bardzo lubię śląskie wystawy.
W sobotę wizytą w pralni wpadliśmy jeszcze na chwilę do Psiltona na Hasanie. Cudowna atmosfera, piękna pogoda, przemiłe psy i ich właściciele oraz nieoceniona Asia :). Pokicaliśmy tam tylko godzinkę, ale było wspaniale! Gibson wyhasał nadmiar energii w uroczym, kudłatym towarzystwie. W jego przypadku zmęczenie jest kluczowe przed myciem, bo Księciunio szczerze nienawidzi suszarki groomerskiej.
Pełni dobrej energii (przynajmniej ja, Gibson już ciut padnięty) udaliśmy się do groomera w Chorzowie. Pupil to od minionego weekendu nasz ulubiony zakład groomerski! Pierwszy raz Gibson nie był suszony na skraju stanu przedzawałowego. Okazało się, że Ania ma metodę, która pozwala prawie bezstresowo…

Niepamięci, niech się święci...

Skleroza chorobą narodu! Niedługo każdemu właścicielowi szczeniaka będę osobiście sponsorować lecytynę! Choć właścicieli szczeniąt jeszcze jestem w stanie zrozumieć, w końcu małe, kudłate to-to wchodzi ślizgiem w zakręty, sika po kątach i w sumie nie do końca wiadomo co będzie jadło ( i po czym zwróci), więc stresu co nie miara. Jednak od właścicieli szczeniąt trzeba zacząć żeby wychować świadomych właścicieli psów. Sobie też muszę kupić lecytynkę albo notes...

W bazie programu, którym obsługujemy lecznicę posiadamy w tej chwili 1566 żywych zwierząt towarzyszących- w tym 1071 psów i 353 koty (hit zestawu zwierząt pozostałych - łasica, don't ask). W sklepie przy lecznicy do wyboru mamy 22 rodzaje karm suchych dostępnych na wagę, plus karmy specjalistyczne dostępne na zamówienie, ale ich odbiorcy wiedzą co biorą. Do pacjentów, którzy kupują karmę u nas, trzeba dodać jeszcze klientów, którzy swoje zwierzaki leczą gdzieś (bo miasteczko ma 25.000 mieszkańców i 6 lecznic/gabinetów weter…

Dwójeczka

Obraz
Dziś gadzina zwana Gibsonem kończy dwa lata, co oznacza, że ze mną jest równo 20 miesięcy, w sumie ciężko uwierzyć, że to już, ale w związku z tym chciałabym dokonać podsumowania.

W ciągu dwóch lat udało się:
- Zgubić mózg
- Znaleźć mózg
- Urosnąć na wysokość 54 cm w kłębie
- Nabić masę do 25,6 kg
- Nie zeżreć mi nic w domu
- Raz zarzygać samochód (ale za to całą drogę do Warszawy)
- Ukończyć Młodzieżowy Championat Polski
- Zebrać dwa wnioski z trzech potrzebnych do dorosłego Championatu
- Oskubać jedną kurę
- Wysłać mnie na skraj zawału zaledwie 100.000 razy
- Zjeść 12 worków karmy
- Być na 17 wystawach ( z różnym skutkiem)
- Ukończyć kurs szkolenia klikerowego
- Rozciąć poduszkę łapy 3 razy
- Przepełznąć pod barierką na cudzy balkon
- Zajechać do Warszawy, Rzeszowa, Legnickiego Pola, Głogowa i innych miejsc, w które bez psa by mnie nie zawiało



Kiedy pomyślę, że jeszcze trzy lata temu moim największym marzeniem była ruda suka border collie to bardzo się z siebie śmieję. Całe szczęście …

Rzecz o dumie i powitaniach

Obraz
Mam psa. Jako tytuł bloga rzecze Gibsona- owczarka australijskiego, rocznik 2012, niewielki przebieg, serwisowany regularnie, kolor nadwozia black tricolor. Ja- rocznik 1987, spory przebieg, serwisowana tak rzadko jak możliwe, maść kara w siwiźnie- pracuję jako technik weterynarii w przychodni weterynaryjnej na przygranicznym zadupiu. Tyle tytułem wstępu.
Przychodnia, w której pracuję jest prowadzona przez małżeństwo lekarzy weterynarii, więc urlop spędzają razem, a ja zapuszczam korzenie. Kartki wywieszone, ogłoszenia na facebooku i stronie internetowej zamieszczone, wiadomo, że lekarzy brak do niedzieli, na stanowisku tylko technik- czyli ja. Skoro klientela poinformowana to i tłumów z psami spodziewać się nie można, zabrałam więc psa do pracy, co będzie w domu sam siedział. Klienci zagadują, chwalą, jaki mądry, ładny, grzeczny, serce rośnie, obrastam w piórka... puff! Czar prysł! Nie dla mnie znaczy, bo ja swojego psa znam, ale Pani Klientka...
Pani Katarzyna ma wiekową już suczkę…